Get Adobe Flash player

kliknij, aby powiekszyć

Dom zakonny w Prince Albert


Kanada zajmuje więcej niż połowę terenów Ameryki Północnej. Wschód, czyli wybrzeże nad Atlantykiem, jest zagospodarowane i ożywione skupiskami mieszkańców. Zachód i Północ, to tereny bardzo dzikie i niezamieszkałe. Potocznie mówi się o Kanadzie, że jest to "kraj pachnący żywicą". Nazwa ta jest dość myląca, bo przecież spotykamy tu nie tylko lasy, ale także niekończące się prerie, góry i ogromne jeziora.

Kanada, zwana też krajem "klonowego liścia", podzielona jest na kilka stanów, tzw. prowincji. W jednej z nich,  prowincji Saskatchewan, dwa i pół razy większej od Polski, której ludność nie przekracza jednego miliona mieszkańców, z czego prawie połowa mieszka w trzech dużych miastach, od 1972 roku pracują polscy Misjonarze Świętej Rodziny. Kiedyś gospodarzami tego rozległego obszaru Kanady byli Indianie, ale odkąd ekspansja człowieka "cywilizowanego" zaczęła sięgać w głąb kontynentu, Indianie musieli zadowolić się rezerwatem. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej - Indianie mają swoje prawa i przywileje. Ciekawostką dla Polaków jest fakt, że sporo ludzi mówi tu po polsku i po ukraińsku; są polskie szkoły, parafie i sklepy. Ten stan rzeczy jest wynikiem dwóch wielkich emigracji. Polacy, którzy w Kanadzie znaleźli pracę, osiedlili i założyli rodziny, z tym krajem wiążą swoją przyszłość, zaś przeszłość - zapisana jest np. w polsko brzmiącym nazwisku.

Praca kapłana w Kanadzie nie należy do łatwych. Wszystkich misjonarzy dzielą ogromne odległości i choć w założeniu powinni oni się spotykać przynajmniej raz w miesiącu, nie zawsze to się udaje. Szczególnie zima, ze swym kanadyjskim klimatem, gdy temperatura potrafi spaść do 40 stopni poniżej zera, daje się we znaki. Ogromny brak powołań spowodował, że każdy ksiądz ma do obsługi nie tylko jeden kościół. Bywa, że w niedzielę musi on odprawić cztery czy pięć Mszy św. w miejscowościach oddalonych od siebie o kilkadziesiąt kilometrów. Na taką Mszę św. zjeżdżają się okoliczni farmerzy. Po Mszy św. łyk ciepłej kawy, wymiana kilku zdań z parafianami i dalej w drogę, bo już czekają na kapłana w następnej miejscowości. W tygodniu oprócz codziennej Eucharystii, odwiedzeniu szpitala czy też domu starców, nie ma praktycznie zajęć, można więc poświęcić czas np. na doskonalenie języka, swoje hobby...

Trudno mówić o Kanadzie jako kraju misyjnym, takim jak Madagaskar czy Papua Nowa Gwinea, bo na pewno nie spełnia on tego warunku. Niemniej chyba najbardziej samotną osobą jest tu ksiądz i chociaż zdarzy się, że sporadycznie przyjdzie ktoś po poradę do niego, to i tak większość czasu pozostaje sam. Samotność, to specyficzna oznaka trudu kapłańskiej pracy w Kanadzie. Generalnie można uznać Kanadę za bardzo ekumeniczny kraj. Oprócz Kościoła rzymsko-katolickiego istnieje wiele innych. Bywa i tak, że na terenie miasta, liczącego ok. 1000 osób, są cztery i więcej kościołów. Czasem stoją one na jednej ulicy, oddalone tylko o kilkadziesiąt metrów. Oczywiście każdy z nich ma swoich wiernych, ale nikt nikomu nie ubliża, ani na siłę nie agituje do zmiany wyznania. Niestety, tak jak wszędzie, plagą są sekty. To mobilizuje do pracy duszpasterskiej. Dzięki pracy misjonarzy także Indianie i Eskimosi mogą przeżywać radość ze spotkania z Bogiem w Jego Słowie i Sakramentach.

= = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = =


    Adres:
    Missionaries of the Holy Family

    545-20th Street West
    Prince Albert, SK
    S6V 4H2 Canada
    telefax.: 001/306/922-12-21
    Rektor:
    Ks. Łukaszewicz Andrzej
    telefax: 001/306/549-24-43
    Domownicy:
    1. Ks. Antoni Chabraszewski
    2. Ks. Ryszard Jasiak
    3. Ks. Zdzisław Karcz
    4. Ks. Bronisław Kartanowicz

= = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = =